czwartek, 27 grudnia 2012

Prolog

Jak to się stało że tu jestem? Może przypadek, albo dwa. Rozglądam się z ciekawością, nie czuje strachu. Już od dawna go nie odczuwam, bez względu na okoliczności. Co wiedzę? Przedemną jest sąd z Ministrem Magii siedzącym na środku, obok mnie siedzi Eddie Sweet vel. Książe. A ja nazywams się Lily Slytherin vel. Wężyca. Razem z Księciem daliśmy się złapać na używaniu czarów i eliksiru wielosokowego. Tak. Eliksiru zakazali gdy ostatnio wydało się że Severus Snape zmienił się w Marka Parkinsona na kilka miesięcy. Było dwóch Marków, mój ojciec się załamał. Pamietam jego minę. Wyglądał jakbym oświadczyła że jestem w ciąży z Godrykiem Gryffindorem oraz że wpadłam w barze homoseksułalistów gdzie jestem dziewczyną od rozrywki dla kelnerów którzy nie są  gejami. Taaa z pewnością miałby taką samą minę...
- Panno Evans, panie Sweet. Po naradzie osądzamy że nie jesteście osądzeni i nie zabierzemy waszych różdżek. Teraz proszę o wyjście.
Zrobiliśmy tak jak nakazał, wyszliśmy w ciszy. Ale została ona zerwana zaraz w domu do którego się deportowaliśmy.
- Czas urządzić imprezę! - wykrzyknęłam. Moi prawdziwi przyjaciele wybuchli śmiechem...